niedziela, 15 stycznia 2017

Czyżby spadochroniarzy było zbyt wielu?

Taka oto sytuacja. Taki oto mem. 

Zobaczyłem i coś mnie tknęło. Poczułem się niesprawiedliwie potraktowany i to zupełnie bez powodu. Oczywiście, że najpierw zakuło mnie ego i zacząłem sobie w myślach wyliczać, że wszystko to robiłem i to bardziej. Gdy tą wewnętrzną terapią sam siebie uspokoiłem zacząłem zastanawiać się nad tym bardziej spokojnie.

Dzielić dla nowych więzów.

Ta strategia działa i będzie działać. Jest nędzna, czasami nawet podła ale działa.
Gdy grupa jest liczna trudno o zbudowanie bliskiej więzi, trzeba więc wyłonić bardziej wyspecjalizowaną podgrupę i integrować się z nią. A najlepiej ludzi łączy wspólny wróg, wobec tego nowo wydzielona podgrupa znajduje sobie ofiarę i zaczyna wykazywać swoje przymioty na tle braku tychże samych u kontr-grupy. Wygląda więc na to, że skoczków jest zbyt wielu, aby utrzymać między sobą bliskie więzi. Muszą się dzielić.
W przypadku tej grafiki można znaleźć wiele eleganckich form, które nie wymagałyby odnoszenia się w dość negatywnej formie do podzbioru skoczków cywilnych. Można było choćby sformułować to, że dumą napawa świadomość przynależności do tak elitarnej grupy, jaką są wojska desantowe. Nikt na tym, w żaden sposób nie cierpi. Przede wszystkim zaś nie cierpi na tym wizerunek desantowca.

Dlaczego uważam że ten wizerunek został naruszony?


niedziela, 25 grudnia 2016

Świat się zawala, gdy jako skoczkowie popełniamy błąd...

Leżałem kiedyś bity po skosie, z otwartym złamaniem kolana i złamaną ręką. Ziścił się wtedy mój najgorszy sen, że będę niesprawny. Dla tak aktywnego człowieka jak ja była to tragedia. Tragedie są jednak różne. Leżałem w bardzo porządnym, państwowym szpitalu hiszpańskim, w warunkach naprawdę godziwych ciesząc się, że to nie jest to, co widywałem u znajomych podczas wizyt szpitalnych w Polsce.

Cieszyłem się pomimo kiepskiego położenia z tego, że żyję. To nie jest śmieszne, bo przypieprzyłem tak w asfalt, że odbiłem się, zrobiłem salto i jeszcze raz walnąłem. Tak na moje oko to nie powinienem tego przeżyć. Kask mocno oberwał, większość energii pochłonęła moja konstrukcja. Kręgosłup uratowałem.
Gdy zrobiłem sobie rachunek sumienia, dlaczego a przede wszystkim PO CO, mi był potrzebny ten wypadek rehabilitacja ruszyła jak z kopyta. Okazałem się nad wyraz żywotny i kilka miesięcy później otworzyłem sezon na swojej strefie skacząc jako pierwszy. Z ortezą, ale skoczyłem.
Nie każdy ma to szczęście.
Nie wiem, czy myślicie czasem o tym, co będzie jak popełnicie błąd? Jak zmieni się wasze życie? Czy bliscy pozostaną przy Was, gdy będziecie niesprawni, gdy nie będziecie mogli realizować nie tylko swojego hobby ale przede wszystkim swoich zdań zawodowych?

O zaletach treningu stacjonarnego w skokach spadochronowych

Prolog 

W zamierzchłych czasach, kiedy już były kolory, ale to były kolory ORWO i dopiero pojawiał się w Polsce Kodak ;) trenowałem piłkę ręczną. Trenowałem solidnie, bo jak coś robić, to robić dobrze.
Trzy razy w tygodni trening musiał być. Efekty też były.
Wtedy trener powiedział, że jakbyśmy ostro nie ćwiczyli to nic nie daje takich efektów jak obóz treningowy. To miał być nie tylko potężny strzał poprawy wydolności aerobowej, nie tylko skok w technice gry ale również, co bardzo ważne - integracja zespołu.
Tak też faktycznie było. Po dwutygodniowym zgrupowaniu byliśmy nie tylko sprawniejsi i graliśmy dużo lepiej, ale rzeczywiście byliśmy też dużo bardzie zespołem.
Byliśmy ze sobą non stop. Musiały dotrzeć się wszystkie mechanizmy, trzeba było się lepiej poznać. Teraz nie pamiętam katorżniczych treningów, pamiętam za to jak polewaliśmy w saunie piec miską wody a potem trenera (z zespołu, z którym zawsze konkurowaliśmy) zdrowo kopnął prąd, gdy chciał wyłączyć saunę. Potem była draka, ale moment był bezcenny.

Trening stacjonarny.

Wiem, że pisałem o tym kilka lat temu. Może też, że również pisałem o tym kilka lat wcześniej niż te kilka lat temu. Nic się jednak w tej materii nie zmienia. Nie zmienia się, ponieważ bezsprzecznie jest przyspieszenie, to jakość, to cios! Trening stacjonarny miał, ma i będzie mieć bardzo duże znaczenie w szkoleniu, również tym spadochronowym.
Działalność weekendowa, która w przeważającej mierze cechuje szkolenie spadochronowe jest dobra, dla podtrzymania umiejętności. Jest też dobra, dla powierzchownych znajomości i niewielkiej szansy na zawiązanie się zespołów o wspólnych planach szkoleniowych. Choć więc jest to szablon najczęściej występujący to nie da się nie zauważyć jego minusów chyba we wszystkich zakresach oceny.

sobota, 24 grudnia 2016

Baza Atmosfery - plany na 2017

Baza Atmosfery - niewielkie podsumowanie przeszłości oraz plany na 2017

Mija pięć lat, od kiedy założyliśmy z Ulą Bazę Atmosfery w Hiszpanii. Na początku było bardzo ciężko, potem coraz łatwiej. Dziś mogę już bez wątpliwości powiedzieć, że dopasowaliśmy się z naszym pomysłem do otaczającej rzeczywistości, zbudowaliśmy pewną niszę, pewną oazę, w której możemy robić to co lubimy, w sposób jaki sprawia nam przyjemność. Co za tym idzie, ten sposób goszczenia i szkolenia ewidentnie przekłada się na odczucia gości Atmosfery.

Bez wątpienia największym kapitałem, który zgromadziliśmy w tym czasie są stali bywalcy naszej Bazy. Co ciekawsze, ta najbardziej zatwardziała recydywa twierdzi, iż nie przyjeżdża do nas tylko na skoki. Skoki są jakby trochę obok, ale najważniejsze dla nich jest to, że mają miejsce, gdzie można odpocząć, poznać i porozmawiać z innymi, wyciszyć się ale i czegoś nowego nauczyć. I właśnie to ma kolosalny wpływ na przyszłość. Ale nie uprzedzajmy faktów, jak mawia Wołoszański.

piątek, 23 grudnia 2016

Ile trzeba mieć skoków, aby wypowiadać swoje zdanie?

A ile ty masz skoków, młody, żeby tu się mądrzyć?

Temat, który niejednokrotnie chodził mi po głowie i jest przeze mnie zauważalny w wielu momentach teraz doczekał się swojego wpisu ;)

Inspiracją była niedługa dyskusja na temat pewnego filmu opublikowanego na forum, jak zrozumiałem, w celu "rozkminienia" co poszło nie tak. Dodam, że chodziło o skoki WS, w których nie mam praktycznego doświadczenia, ot skoczyłem kilka razy i jakoś mnie nie wciągnęło.
Moje uwagi, choć przedstawiłem je umiarkowanie dyplomatycznie zapewne ubodły do żywego skoczka, który nie tylko wstawił ten film do omówienia, ale sam go nagrał, wobec czego uwagi dotyczyły właśnie jego samego.
Zostałem więc odpytany na okoliczność mojej liczby skoków WS i kto mnie szkolił i już czułem pismo nosem, że riposta będzie zaczynać się od wskazania niestosowności moich uwag, gdyż mam mniejsze doświadczenie oraz szkoliłem się u mniej znanych instruktorów.
Rozumiem to bo widzę to dookoła. Ta reakcja jest bardzo popularna i bardzo szkodliwa dla młodych skoczków. Mnie ona ani chłodzi ani grzeje, bo ja robię swoją robotę, szczególnie gdy jestem do tego zachęcony na forum.

niedziela, 18 grudnia 2016

Wpis o braku szacunku wśród skoczków

Wpis o braku szacunku wśród skoczków

Do napisania tego tekstu przyczyniła się spontaniczna reakcja czytelników bloga. Wpis, który w moim mniemaniu był niezwykle ważny dramatycznie przegrał w statystykach popularności z tekstem, który dotyczy przeciętnych (choć rzadko opisywanych) spraw. A więc, jak muzyk, zagram kolejny utwór z gatunku, który zebrał więcej oklasków niż oklepana klasyka.

W oazie komunikacji

Siedzę sobie od kilku lat, a będzie tego już pięć lat z okładem,  w słonecznej i leniwej Andaluzji, w urokliwej Bazie Spadochronowej Atmosfery.  Stworzywszy oazę wzajemnej wymiany informacji słucham sobie czasem, co i gdzie się dzieje. Nie wynika to w żaden sposób z tęsknoty za utraconym nie-rajem, po prostu lubię słuchać i starać się rozumieć ludzi mnie otaczających.
Odwiedzający Atmosferę skoczkowie przywożą swój bagaż doświadczeń z różnych krajów, dzieląc się spostrzeżeniami pomiędzy sobą ale i mnie obdarowując obrazem, który pozostał w ich głowach i sercach. Dzięki nim można zdawać sobie sprawę, jak skoczkowie odbierają działanie ośrodków spadochronowych w wielu miejscach Europy.
Oaza komunikacji na pustyni

Trudno zaszufladkować jakikolwiek kraj pod względem jego specyfiki z wyjątkiem tego jednego, tego jedynego. Wiem, ze i Wy domyślacie się, o który kraj chodzi. Tak, o ten, który dla zdecydowanej większości moich gości jest ich ojczyzną. O Polskę chodzi.
Gdy opowiadają mi, co dzieje się - a uwierzcie, że tym razem nie chodzi mi o zasady bezpieczeństwa i organizowania skoków, to wracają do mnie moje własne wspomnienia. Te wspomnienia, które mózg wypycha do głębokich zakamarków, aby utrzymywać dobre samopoczucie. W kilku słowach można je nazwać: pogarda, nonszalancja, egoizm, chamstwo i brak profesjonalizmu. Dalej nazywał to będę dyplomatycznie brakiem szacunku (BS)

sobota, 17 grudnia 2016

Baza spadochronowa w Hiszpanii dla wszystkich. Taki świąteczny wpis

Z dużą satysfakcją mogę napisać, że po raz pierwszy gościmy w Atmosferze zorganizowaną grupę z jednej z polskich stref zrzutu. Młodzi skoczkowie wraz ze swoimi instruktorami postanowili skorzystać nie tylko z zakwaterowania ale także wyrazili zainteresowanie wykładami na temat bezpieczeństwa i organizacji skoków.
To wielki moment, z mojego subiektywnego punktu widzenia.

Nie jesteśmy strefą zrzutu i nie jesteśmy dla nikogo konkurencją


Atmosfera to obecnie klub sportowy, który zajmuje się szkoleniami skoczków począwszy od AFF, ale co ważniejsze także tych, którzy nie skończyli lub już skończyli swój kurs podstawowy.
Działamy w okresie, w którym we wschodniej i środkowej Europie pogoda jest niekorzystna do aktywności spadochronowej. Latem Baza jest zamknięta. Można się umówić na korzystanie ze sprzętu, jeśli kogoś znamy i ufamy, ale my też potrzebujemy czasu na wypoczynek. Natomiast w Sewilli w lipcu i sierpniu jest gorąco, piekielnie gorąco.

Miasta państwa

Przez lata obserwowałem jak w polskim spadochroniarstwie powstają swego rodzaju hermetyczne środowiska. Tam, gdzie młodym skoczkom wpaja się, że nie mają prawa, a nawet gdyby je mieli to nie powinni wychodzić na zewnątrz swoich miast - państw. Argumenty dotyczące przenoszenia teczek z dokumentacją szkoleniową, z brakiem zainteresowania i co najważniejsze można być potraktowanym bardzo chłodno (to najdelikatniejsze określenie jakie mi przyszło do głowy) po powrocie do swojego macierzystego ośrodka szkolenia - wszystko to ma zniechęcić młodego skoczka do odwiedzania innych ośrodków spadochronowych.
Taki stan rzeczy, trwający wiele lat, tak długo jak sięgam wstecz pamięcią, zablokował przepływ wiedzy. Doprowadził też do pewnego rodzaju wrogości, lub też może niechęci. Podziału na my i oni. My, czyli ci dobrzy i oni, którzy robią różnego rodzaju nikczemne rzeczy.
To złe. To bardzo nierozwojowe.

STOP dla skręcania! Bryan Burke

Na podstawie tekstu opublikowanego w Lutym 2014 w Skydivemag. Autorem jest Bryan Burke, który od ponad dwudziestu lat pełni funkcję Doradcy do spraw Bezpieczeństwa i Szkolenia na jednej z największych stref zrzutu świata - Skydive Arizona. Łącze do oryginalnego tekstu znajduje się na dole.

STOP dla skręcania

W ostatnich trzech miesiącach doszło niestety do dwóch, śmiertelnych w skutkach, kolizji pod otwartymi spadochronami. Tym ofiarom można było zapobiec.

W Styczniu 2014, dwóch skoczków, którzy brali udział w budowaniu trójki,  którzy rozeszli się oraz otworzyli bezpiecznie swoje spadochrony, później splątali się pomiędzy 1200 a 1500 stóp (400-500m). Jeden zginął (prawdopodobnie w chwili kolizji), drugi odciął się od spadochronu i przeżył, zapas aktywował mu RSL.

W Grudniu 2013, dwóch skoczków, którzy znajdowali się po przeciwnych stronach formacji 200 osobowej odtrakowali od siebie, później zderzyli się podczas podchodzenia do lądowania.

sobota, 3 grudnia 2016

Pomysł na prezent dla spadochroniarza

Nadchodzi czas prezentów. Dobrym pomysłem dla skoczka może być zestaw 3 e-booków o bezpieczeństwie wraz z pendrivem, pamiątkowym breloczkiem oraz okolicznościową mini skarpetą do zawieszenia wszystkiego na choince ;)

"Do dalej po AFF" to pozycja utrwalająca uzyskaną na kursie wiedzę oraz poszerzająca horyzonty o kwestie potrzebne do zdobycia licencji B.
Na kursie podstawowym można usłyszeć bardzo dużo, ale myśl o tym, że mamy zaraz skoczyć jest nieco rozpraszająca dla uwagi. Poza tym, po kilku miesiącach od pierwszego zaszczepienia informacji, bez ich utrwalenia - ulatuje wszystko z głów pozostawiając jedynie wrażenie posiadania wiedzy.

środa, 2 listopada 2016

Biuletyn serwisowy RSL-RAX niemieckiego producenta SIFE

Dotyczy: możliwość holowania pilocika zapasu w trakcie sekwencji otwierania z podłączonym systemem RAX-RSL

26 Września 2016

Obowiązkowy przed następnym skokiem

Wszystkie RAX-RSL wyprodukowane DOM 11/2015 - 09/2016.
DOM 10/2016 lub później NIE są objęte tym biuletynem.

Uzasadnienie

Otrzymaliśmy informacje że RAX-RSL przyczynił się do holowania w trakcie procedury awaryjnej. Zgodnie z otrzymanymi informacjami i odtworzeniem  warunków tego zdarzenia odkryliśmy potencjalne ryzyko dotyczące zatrzymania otwarcia pokrowca zapasu jeśli system RSL-RAX pracuje pod kątem około 260 stopni od poziomu i pozostaje takim ułożeniu. Przyczyną jest współdziałanie pomiędzy RSL a Spectraline w tym właśnie ustawieniu. RAX-RSL wymaga wymiany Spectraline aby gwarantować prawidłowe działanie w procedurze awaryjnej.

RSL, MARD - RSL Skyhook, RSL RAX,

Czy można wykonywać skoki spadochronowe bez zrozumienia działania sprzętu spadochronowego? Niestety tak. Poziom wiedzy skoczków pozostawia wiele do życzenia

RSL

RSL czyli Reserve Static Line to bardzo proste rozwiązanie, które uratowało wiele spadochronowych duszyczek.
Tasiemka podłączona karabinkiem do taśmy nośnej głównego spadochronu i do zawleczki zapasowego. Czasza główna, jeśli nie napełni się prawidłowo to i tak, przy swojej powierzchni wystawionej na działanie wiatru relatywnego stanowi olbrzymi opór. Może więc być statkiem wynoszącym dla zawleczki od zapasu lub nawet dla samego zapasu.